Mama zauważyła, że coś jest nie tak. Po prostu, mało mówiłam:).
Gdy wieczorem przypadkowo napomknęłam jej, że nie jest wszystko ok., już nie miałam spokoju:). Takie już są mamy:)- za co mojej dziękuję.
Nie chciałam rozmawiać na ten temat, tak po prostu. Poszłam do siebie. Gdy moja młodsza, 15- letnia siostra usłyszała, że coś jest u Mnie nie tak, postawiła sobie cel: poprawienie mi nastroju i poznanie powodu mojego gorszego samopoczucia. Było w tym tak wiele miłości i troski.
Nie mogłam się nie nie ugiąć pod takim natarciem:D.
Ponieważ od dłuższego czasu opowiadałam Jej o mojej relacji z Bogiem oraz o różnych sposobach Jego przychodzenia, nie miałam problemu z tym by podzielić się słowem(więcej w poprzednim wpisie:)), które od Niego otrzymałam przed tym trudnym dla mnie czasem.
W chwili, gdy to opowiadałam, na horyzoncie pojawiła się mama:). Chyba nie mogła usnąć nie wiedząc co się u mnie i ze mną dzieje:). Kontynuowałam więc swoją historię:), bo Jej także wielokrotnie opowiadałam o tym, jak Bóg jest obecny w moim życiu. Przytoczyłam więc jeszcze raz te słowa.
Chwilę w trójkę porozmawiałyśmy i poszłyśmy spać.
Gdy wracałam do siebie, czułam w sercu pokój. Nie martwiłam się już. Miałam takie poczucie jakbym domknęła te sprawy, jakby wypowiedzenie i zaufanie Bogu wzajemnie się dopełniało.
------------
Nie minęło parę minut, gdy usłyszałam wołanie mamy. Miała mi coś ważnego do powiedzenia.
"Kinga, nie wiem o co chodzi, ale jak kładłam się spać, w mojej głowie pojawiły się słowa: Filip... Filipian 28".
Ponieważ kilka razy mama słyszała ode mnie o tym, że Bóg może przyjść poprzez namiary, poszła za nimi. Nie wiedziała czy "28" to rozdział czy werset, skojarzyła tylko tyle, że może tu chodzić o fragment z Pisma. Nie była pewna, chyba nawet nie wierzyła, że Bóg może tak przyjść. Powiedziała bowiem: "gdyby nie było Pisma Św. u mnie w pokoju, pewnie nie chciałoby mi się sprawdzać, a że leżało na półce, to zaryzykowałam"
Strona, na której otworzyła "przypadkowo" Pismo zaskoczyła ją: Filipian, konkretny rozdział i werset 28, w którym była mowa o posłaniu człowieka, dzięki któremu pojawi się radość i ustanie smutek. Tak więc, jeśli chodzi o sens: kopiuj-wklej moja poprzednia myśl o efekcie rozmowy z mamą, która wprowadziła w moje serce pokój.
Rozbawił mnie komentarz mamy, który brzmiał mniej więcej tak: "Bóg zna mnie i wiedział, że nie mam pamięci do cyfr. Ułatwił mi sprawę podając tylko jedną liczbę":). W tym zdaniu było tak dużo ufności i prostoty. Jakaś taka otwartość na przyjście Pana, który do tej pory nie przychodził w taki sposób.
Duch Święty jest obecny w sercu Każdego, MÓWI, NAPROWADZA, WSPÓŁPRACUJE, gdy tylko człowiek się na Niego otwiera.
U mamy był to prosty łańcuch zdarzeń: usłyszane świadectwo, pragnienie żywej relacji z Bogiem-przyjacielem i odpowiedź Boga.
Po czym poznać, że Bóg się uobecnił?
Spotkanie z Nim ubogaciło KAŻDEGO.
Duch Święty jest obecny w sercu Każdego, MÓWI, NAPROWADZA, WSPÓŁPRACUJE, gdy tylko człowiek się na Niego otwiera.
U mamy był to prosty łańcuch zdarzeń: usłyszane świadectwo, pragnienie żywej relacji z Bogiem-przyjacielem i odpowiedź Boga.
Po czym poznać, że Bóg się uobecnił?
Spotkanie z Nim ubogaciło KAŻDEGO.
Dla mnie te słowa były zamknięciem wydarzeń tego dnia, mojej rozmowy z mamą i siostrą. Pan ukazał mi Swoją obecność w tych wszystkich sytuacjach, potwierdził swoje prowadzenie.
Jesli chodzi o mamę, to wzmocnił w niej wiarę w Jego żywą obecność, zapewne ucieszył tym, że sama może być narzędziem w Jego rękach będąc bardzie lub mniej tego świadomą. Pan przyszedł w sposób, którego by się nie spodziewała:).
O siostrze nic nie pisałam, bo to już inna historia:)... Klarcia się przyglądała i pewnie zaskoczona rozwojem wydarzeń po raz kolejny uwierzyła, że Bóg chce przychodzić do KAŻDEGO.
Jesli chodzi o mamę, to wzmocnił w niej wiarę w Jego żywą obecność, zapewne ucieszył tym, że sama może być narzędziem w Jego rękach będąc bardzie lub mniej tego świadomą. Pan przyszedł w sposób, którego by się nie spodziewała:).
O siostrze nic nie pisałam, bo to już inna historia:)... Klarcia się przyglądała i pewnie zaskoczona rozwojem wydarzeń po raz kolejny uwierzyła, że Bóg chce przychodzić do KAŻDEGO.

Piękna historia, dzięki za podzielenie się. Pan Bóg dociera do nas nieraz w niesamowity sposób. Mówi do nas i czasem potrzeba tylko trochę otwartości z naszej strony, żeby usłyszeć, co chce nam powiedzieć. Pismo Święte jest jednym z miejsc, gdzie możemy Go słuchać. Dzięki, pozdrawiam serdecznie! :)
OdpowiedzUsuńPiękne to jest. I ta cala magia. Ta łączność. Ta nitka niemalże kabalistycznie łącząca or i kli.
OdpowiedzUsuńSzukałem za dużo, i za daleko. Nie zbaczaj z drogi, bo warto karmić sie tym, co nas rozwesela.
Hiob